Polityczne

Co nas czeka w 2017 roku, a najpóźniej za dwa lata będzie.

- Panie, jak dojechać do Bulwaru Lecha Kaczyńskiego?
- Pojedzie Pan ulicą Ofiar Katastrofy Smoleńskiej, skręci w prawo w ulicę Braci Kaczyńskich, potem przez Męczenników 10 Kwietnia, dalej prosto przez Prezydenta Tysiąclecia i skręci pan w lewo, w Bojowników o Prawo i Sprawiedliwość. Potem już prosto do Pałacu Braci Bliźniaków z pomnikiem Jarosława Boga Żywego, a tuż za nim jest Bulwar Lecha Kaczyńskiego


Prezes Kaczyński wchodzi do gabinetu ministra Macierewicza, a tam wszystkie okna pootwierane na oścież.
- Antoni, co to za przeciągi w grudniu?
- Ćśśśś, wietrzę podstęp.



Akt wiary, na lata 2011-2015 - (wersji dla słabo widzących)

Wierzę w jednego Tuska, Ojca Wszech-uwielbianego, Stworzyciela Zielonej Wyspy i Autostrad, wszystkich dotacji z Unii - widzialnych i niewidzialnych. I w jednego Pana Rostowskiego, ministra Tuska prawdomównego, który z Balcerowicza jest zrodzony, przed wszystkimi długami. Tusk z Tuska, Europejskość z Europejskości, Fakty prawdziwe z TVN-u prawdziwego. Przez Lisa stworzone, po dziś dzień mówione. Współistotne Tuskowi. A przez Niego wszystko się stało. On to dla nas lemingów i dla naszego zgłupienia, zstąpił z Kaszub. I za sprawą mitu o dziadku z Wermachtu, przyjął miliardy z Unii i stał się premierem. Pomógł Grecji również za nas, pod namową Angeli. Został przez nią poklepany, pochwalony i nagrodzony. I ponownie wybrany dnia wyborczego, jak "przewidział" OBOP. I wstąpił do Rządu. Siedzi po prawicy Bronka. I powtórnie przyjdzie w chwale, na następną kadencję. A kurestwu jego nie będzie końca. Wierzę w Donka Sondażowskiego, Pogromcę Kiboli, który z Nocnej Zmiany pochodzi. Który z Niesiołowskim i Kopacz wspólnie odbiera uwielbienie i chwałę. Który mówi ustami Olejnik, Durczoka i Miecugowa: wierzę w jedną, wielką, powszechną i aferalną Platformę Obywatelską. Wyznaję drożyznę, brak emerytury i podwyżki podaków by lepiej się żyło. I oczekuję powrotu gumy DONALD w kioskach Ruchu oraz wprowadzenia ACTA, GMO i mianowania Kasi Tusk naczelną ONET-u.

Nie mów nigdy ... ( Warszawa, rok 2020. )
Wycieczka szkolna uczniów szkoły podstawowej zwiedza stolicę. - Uwaga, dzieci, dochodzimy do ulicy Lecha Kaczyńskiego, która przez wiele lat była nazywana Krakowskim Przedmieściem - mówi pani nauczycielka. - Jak to? Przecież przed chwilą byliśmy na ulicy Lecha Kaczyńskiego! - Oj, Piotrusiu, znowu nie uważałeś. To nie była ulica, tylko aleja, i nie Lecha Kaczyńskiego, tylko Prezydenta Kaczyńskiego. - Proszę pani, a co to za budynek? - To Sanktuarium Lecha Kaczyńskiego Jedynego Prezydenta IV RP, dawniej był to Pałac Prezydencki. Chciałabym wam zwrócić uwagę na stojące przy bramie krzyże. Wiecie skąd się wzięły? - Kogoś tu ukrzyżowali? - Nie, Wojtusiu. No jak to? Nie wiecie? - Nie wiemy, proszę pani. - No przecież macie w tygodniu po 5 lekcji z historii życia Lecha Kaczyńskiego. - No tak, ale w podstawówce przerabia się tylko młodzieńcze lata Kaczyńskiego. Ostatnio mieliśmy lekcje o Pierwszej Komunii pana prezydenta. - Jak to młodzieńcze lata? A reszta? - Resztę żywota Lecha Kaczyńskiego przerabia się dopiero w gimnazjum i liceum, proszę pani. - Aaaa, chyba, że tak. No więc słuchajcie, drogie dzieci. Ten wielki krzyż postawiono tu po śmierci pana prezydenta aby oddać cześć jego pamięci i przez długie lata toczono walki, aby mógł tu pozostać. Na szczęście teraz może tu stać i nikt go nie zabierze. - Proszę pani, a można sobie przy nim zrobić zdjęcie? - Można Martynko, ale uważaj, aby go nie dotknąć, bo jest na nim metalowa siatka, która jest pod wysokim napięciem. To takie zabezpieczenie, gdyby ktoś próbował zabrać stąd krzyż. - A ten mniejszy krzyż to skąd? - Ten mniejszy postawiono, aby uczcić pamięć tych, którzy bronili tego dużego krzyża. - Proszę pani, a wejdziemy do środka pałacu? - Niestety, nie możemy, bo właśnie jest w nim remont. Włoscy malarze malują olbrzymi fresk na suficie. - Proszę pani, a co to jest fresk? - Takie malowidło na suficie, widzieliście przecież fresk w Kaplicy Sykstyńskiej. - Ja nie widziałem. - Jak to, Wojtusiu? Nie byłeś z nami rok temu na wycieczce Śladami Wielkiego Męża Stanu - misje zagraniczne Lecha Kaczyńskiego? - Nie, bo byłem wtedy chory. - A, proszę pani, a co będzie na tym fresku namalowane? - Arcydzieło, moje drogie dzieci. Będzie na nim przedstawione, jak Bóg przekazuje Lechowi Kaczyńskiemu berło i koronę, aby zaprowadził porządek na Ziemi. - Oj, to szkoda, że nie można wejść do środka i zobaczyć. - Mówi się trudno, ale możemy obejrzeć pałac, to znaczy sanktuarium z zewnątrz, też jest co oglądać. - Ooo, a co to są za tablice? - To 14 stacji przedstawiających mękę Lecha Kaczyńskiego, jaką przeszedł w czasie swojego życia. - "Stacja 7 - Lech Kaczyński kłóci się z Donaldem Tuskiem o krzesło w Brukseli po raz drugi" - fajne! - A patrzcie tu: "Lech Kaczyński przez Niemców kartoflem nazwany"! - No już starczy, musimy iść dalej - mamy jeszcze tyle do zobaczenie w Warszawie. - O kurcze! Patrzcie! Co to za wielkie bryły, proszę pani? - Oj, Piotrusiu, przecież widać, że to but

- A po co ktoś postawił taki wielki pomnik butom? - To nie jest pomnik butów, tylko pierwszy element budowanego pomnika Lecha Kaczyńskiego. Na razie zrobili mu tylko buty, ale cały czas budują resztę postaci na 60 m tak by postument z góry widział pałac prezydencki.. - Ale proszę pani, ten pomnik będzie tak wielki, że jego głowy w ogóle nie będzie widać z ziemi! - No, w Warszawie na pewno nie da się zobaczyć twarzy pana prezydenta, ale za to z Moskwy jego srogie spojrzenie będzie widoczne doskonale...

Turysta amerykański przyleciał do Polski i zaczął zwiedzać Warszawę

 
 - Młody Amerykanina zaczepił swego polskiego rówieśnika, gdzieś przy świeżo wyremontowanym dworcu centralnym imieniem Nieszczęsnego Lotu. - Ja trochę mówić po polsku. I want... zobaczić... Warsaw.... interesting places... (Chcę ... zobaczić ... Warszawie .... ciekawych miejsc ...)
Życzliwy młodzian w komży uśmiechnął się promieniście do turysty. - Of course. Oczywiście. I zaczął wieść opowieść przewodnika:
    Pójdziesz prosto, do ronda. Kiedyś rosła tam plastikowa palma a teraz w tym miejscu stoi statecznik, you know, taki od samolotu. Z Rosji kawałki po katastrofie do złożenia przywieźli ale nie złożyli. Jak zaczęli próbować to wyszedł kombajn zbożowy. Ruscy Tuskowi kit wcisnęli.  You know, jacy są sowieci. Oszukali. Jakby prezes załatwiał to nie dość, że samolot ale jeszcze dwa skutery i rower  marki "ukraina" by z tego wyszedł Teraz rondo nazywa się im. Bliźniaków. In English: Twins circus.
    Tam skręcisz w lewo. Left. I pójdziesz prosto. Old Town. Starówka. Do you understand? Yes? Ok. Ta ulica to Nowy Świat. Tak się nazywała kiedyś. Teraz to Aleja Pochodów zwana przez Warszawiaków "wiecówką". Tam dojdziesz do kościoła. To teraz kościół pod  wezwaniem Jarosława Prawomyślnego.  Po prawej zobaczysz pomnik. Niech cię nie zmyli sfera w ręku, bo to Lech nie Kopernik. Dalej idziesz prosto do pałacu prezydenckiego. It's easy. Łatwo ci będzie, bo nad ulicą łuk triumfalny i napis TU JEST POLSKA. Tak dla pewności żebyś wiedział gdzie jesteś.
    Po prawej zobaczysz hotel. Kiedyś Bristol. Teraz Dom Pielgrzyma i Centrum Logistyczne Każdego Dziesiątego. Ludzie w beretach z moheru (taka włóczka) to wolontariusze niosący dobrą nowinę. Nie próbuj z nikim rozmawiać, bo mogą cię potraktować jak prowokatora.
    Dalej po prawej pałac. Niespecjalnie dobrze widoczny, bo zasłaniają pomniki różnej wielkości. To kompromisy pomiędzy wizjami artystów, mrzonkami rodzin i megalomanią klanu "K". Jeden pomnik jest inny.  Ten z koniem. To Poniatowski. Nie z katastrofy, co prawda, ale też ofiara imperialnej Rosji. Zginął między innymi przez  nich w jakiejś rzece 200 lat wcześniej.
    Jak uda ci się przepchnąć przez tłum skandujący w systemie trzyzmianowym (over time) CHCEMY PRAWDY I SPRAWIEDLIWOŚCI, to możesz trochę dalej zobaczyć kolumnę. Kolumna to taki słup, taki column, you know. Tam, na szczycie stoi Lech. I czeka na beatyfikację.
   Przewodnik skończył. Amerykanin spojrzał tylko i pomyślał -  Where am I? Is this Matrix? (Gdzie ja jestem? Czy to Matrix?)
 

Hymn wybranych ......

Nie rzucim żłobu, to nasz cel,
Wykurzyć się nie damy.
Z udziałem naszych rąk i nóg,
Tych żłobów się trzymamy.
Niech się nie łudzi polski lud.
Tak nam dopomóż Bóg.
 
Do krwi ostatniej kropli z żył,
Bronimy apanaży,
By jak najdłużej zostać tu,
Każdy z nas o tym marzy.
By nie przeszkodził nam w tym lud.
Tak nam dopomóż Bóg.
 
A gdy wyborów przyjdzie czas,
To wszystkim obiecamy:
Każdy robotę znajdzie z was,
No i podwyżki damy.
Niechaj się cieszy ciemny lud.
Tak nam dopomóż Bóg.
 
A po wyborach, kiedy znów
Zajmiemy swe fotele,
To pomyślimy, jakby tu
Powiększyć swe portfele.
Bo w nosie mamy głupi lud.
Tak nam dopomóż Bóg.
 
Przesłanie takie damy wam,
Ludziska me kochane,
Co obiecuje poseł wam,
Na wodzie jest pisane.
Nie zmieni tego żaden cud.
Tak nam dopomóż Bóg.
 

 ---------- Osiedle VII Dwór --------